Kontrola trakcji

images (3)Jeszcze niedawno systemy zwiększające automatycznie bezpieczeństwo jazdy można było częściej spotkać oglądając filmy z gatunku science-fiction, niż w powszechnie użytkowanych autach. Czasy się zmieniają, a nowoczesne technologie stają się coraz bardziej dostępne. Jednym z powszechnie stosowanych dziś przez producentów systemów wpływających na bezpieczeństwo i komfort jazdy jest tak zwany system kontroli trakcji, czyli ASR (ang. Acceleration Slip Regulation) , zwany również TC (ang. Traction Control). Jego działanie polega na niedopuszczeniu do nadmiernego poślizgu kół podczas przyspieszania. Komputer stale monitoruje prędkość obrotową poszczególnych kół i – wykorzystując elementy systemu ABS – odpowiednio je przyhamowuje, tak, aby ułatwić kierowcy zachowanie jak najpełniejszej kontroli nad autem. Niestety większość systemów typu ASR działa w niskim zakresie prędkości – czyli do około 40 kilometrów na godzinę – jednak z drugiej strony obejmują swoim nadzorem właśnie te newralgiczne momenty podczas jazdy, kiedy przyspieszenia są największe, a co za tym idzie najbardziej niebezpieczne. Buduje się jednak również systemy działające w pełnym zakresie prędkości. Obok ABS jest to jeden z najczęściej spotykanych systemów zwiększających czynne bezpieczeństwo jazdy. Przez amatorów tunningu aut często jednak bywa wyłączany ze względu na uniemożliwianie na przykład ruszenia samochodem z przysłowiowym “piskiem opon”. Niewątpliwie jednak jest jednym z rozwiązań, które zrewolucjonizowały powszechną motoryzację w zakresie bezpieczeństwa.

Pulsowanie = bezpieczeństwo

images (4)Jedną z podstawowych technik hamowania nauczanych na kursach jazdy jest tak zwane “hamowanie pulsacyjne”. Niestety – chociaż jest niezastąpione w olbrzymiej ilości sytuacji drogowych – jest jednocześnie jedną z najtrudniejszych do przyswojenia technik związanych z prowadzeniem pojazdu. Zgodnie z teorią polega ono na silnym naciśnięciu pedału hamowania, a następnie jego zwolnieniu. Powtarzając tę czynność cyklicznie wraz z jednoczesnym zwiększaniem siły nacisku za każdym razem, uzyskujemy zwiększenie skuteczności hamowania przy jednoczesnym zachowaniu panowania nad pojazdem. Tyle teoria, a praktyka niestety pokazuje, że większość kierowców nie potrafi wykonać tego manewru prawidłowo. Dlatego właśnie konstruktorzy pojazdów postanowili powierzyć to zadanie mechanizmom wbudowanym w samochody. W ten sposób powstał ABS, czyli Antiblockier System, lub Anti-Lock Braking System – system zapobiegający blokadzie kól podczas hamowania. Dzięki niemu znacząco skraca się droga hamowania oraz zmniejsza się ryzyko utraty panowania nad pojazdem. Co za tym idzie jazda jest bezpieczniejsza nawet dla mniej wprawnych kierowców. ABS to jeden z najważniejszych współcześnie stosowanych automatycznych systemów, które montowane są w zasadzie standardowo we wszystkich nowych samochodach. Większość producentów oferuje obecnie tego rodzaju rozwiązania jako część składową podstawowego wyposażenia każdego nowego auta. Jeśli jednak zdarzy się tak, że podczas planowania zakupu nowego samochodu stwierdzimy, że w tak zwanym “podstawowym pakiecie” ABS-u nie ma, to warto pokusić się o jego zakup. Dopłata nie jest wielka, ale bezpieczeństwo na drodze nieporównywalnie wyższe.

Jeżdżę bezpiecznie

images (5)Pewnie jesteś dobrym kierowcą. Jeździsz bezpiecznie i nigdy nie przydarzył Ci się żaden wypadek. Przynajmniej nie z Twojej winy. Z pewnością jednak czytujesz gazety lub oglądasz telewizję. Potrafisz odpowiedzieć, jakiego rodzaju wiadomości pojawiają się w mediach najczęściej? Nie licząc informacji o wszelkiego rodzaju kradzieżach, napadach i zabójstwach, są to doniesienia o mniej lub bardziej spektakularnych wypadkach. Zwykle wydaje nam się, że ten temat nie dotyczy nikogo z nas. Aż do chwili, kiedy to zaspany lub pijany kierowca nie uderzy w nas, jadących spokojnie i przepisowo. Takich wypadków jest bez liku.

Możesz spędzić kilkanaście lub kilkadziesiąt lat za kierownicą bez najmniejszych incydentów, a jednak pewnego dnia może wydarzyć się tragedia. Stare powiedzenie głosi, że “pieniądze szczęścia nie kupią”, a jednak to dzięki nim, z wielu sytuacji można wyjść bez szwanku, lub chociaż zminimalizować ich tragiczne skutki. Jednym z takich rozwiązań jest kupno – kosztującego zazwyczaj przysłowiowe grosze – ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków (w skrócie: NNW, najczęściej nazywane po prostu “NW”). Najprościej mówiąc – jest to ubezpieczenie, które pozwala pokryć koszty następstw nieszczęśliwych wypadków, którym w okresie jego obowiązywania uległ ubezpieczony.

Czyli zazwyczaj kierowca lub pasażerowie auta. To ubezpieczenie pozwala na przykład pokryć koszty leczenia szpitalnego osób, które ucierpiały w wypadku. To prawda, że nie zastąpi ostrożnej jazdy i nie jest panaceum na wszystkie zagrożenia, warto jednak zainwestować te kilkadziesiąt złotych rocznie, aby zabezpieczyć się na okoliczność wypadków. Mówiąc wprost: odpowiedzialny miłośnik motoryzacji z “NW” nigdy nie zrezygnuje.

Jestem odpowiedzialnym obywatelem

ubezpieczenie_oc_640_pap_itar-tass_matytsin_valeryPrzepisy o ruchu drogowym normują nie tylko większość zachowań na drodze. Wbrew powszechnie przyjętemu mniemaniu nie ograniczają się jedynie do określenia dozwolonych prędkości, czy dopuszczalnych miejsc i sposobów parkowania. Jednym z najważniejszych przepisów jest obowiązek ubezpieczenia każdego samochodu w zakresie odpowiedzialności cywilnej. OC – jak popularnie nazywa się to ubezpieczenie – jest rodzajem odpowiedzialności majątkowej za szkody wyrządzone osobom trzecim. Inaczej mówiąc – dzięki OC kierowca, który z Twojej winy poniósł szkody, nie będzie musiał pokrywać ich z własnej kieszeni. Zostaną opłacone przez Twojego ubezpieczyciela. Przepisy wymuszają na kierowcach posiadanie ważnego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej i jest to wymóg, którego nie da się w żaden sposób odejść. Inna sprawa, że prawdziwi miłośnicy motoryzacji powinni zdawać sobie sprawę, że wykupienie takiej polisy to jedna z najważniejszych czynności, które powinny być dokonane po zakupie auta.

Oczywiście wykupienie OC – podobnie jak każdego innego ubezpieczenia – wiąże się z określonymi kosztami, którymi można jednak do pewnego stopnia sterować. Warto zatem skorzystać z usług profesjonalnego brokera ubezpieczeniowego, który – nie pobierając od posiadacza auta żadnej prowizji – zaproponuje rozwiązanie najlepiej dobrane do naszych potrzeb: zaoferuje najwyższe zniżki i stosunkowo niską cenę polisy przy jednoczesnym najwyższym zakresie ochrony ubezpieczeniowej. A wszystko to z uwzględnieniem zarówno parametrów auta, jak i naszego stażu za kierownicą….

Jeździsz autem? Załóż kask!

images (6)Decyzja o zakupie samochodu wiąże się przeważnie z wieloma rozterkami natury zarówno emocjonalnej, jak i finansowej. Kiedy jednak wymarzone auto stało się już naszą własnością, często przychodzi refleksja “co dalej?”. Koszty paliwa są, jakie są – i nie da się tego przeskoczyć. Na etapie kupna z pewnością rozważałeś/aś kwestię ekonomii eksploatacji. Pozostało już tylko “założyć kask”. A dokładniej: wykupić autocasco. Autocasco to dobrowolne ubezpieczenie pojazdów mechanicznych od skutków uszkodzenia, zniszczenia lub kradzieży. W przeciwieństwie do obowiązkowego OC jednak nie każdy pojazd może nim być objęty. Zazwyczaj zależy to od jego wieku. Jeśli więc masz świeżo nabyte auto, które nie kwalifikuje się do ubezpieczenia AC – jak w skrócie określa się właśnie autocasco – to nawet nie zawracaj sobie głowy. Jeśli się zepsuje, albo ktoś Ci je ukradnie, to po prostu kup następne. Jeśli jednak AC jest możliwe – nie zastanawiaj się zbyt długo. Pamiętaj, że jak głosi stare powiedzenie “nie znasz dnia ani godziny”.

Nie wiesz, czy samochód zwyczajnie się zepsuje, czy też jakiś nieodpowiedzialny kierowca nie zdąży zahamować przed skrzyżowaniem i skasuje Ci cały tył… Kilkaset złotych, które wydasz w ciągu roku na ubezpieczenie autocasco może zaoszczędzić dla Ciebie kilka tysięcy wydanych na naprawy. Lista ubezpieczycieli jest długa, a profesjonalni brokerzy ubezpieczeniowi doradzą Ci najlepsze rozwiązanie. Może się wydawać, że zamiast zaoszczędzić parę groszy, pakujesz ostatnie pieniądze w swój samochód, ale przynajmniej będziesz spokojnie zasypiać…

Polacy nie gęsi…

pobrane (29)Jedną z opcji, które często bierzemy pod uwagę podczas planowania zakupu używanego samochodu jest jest jego sprowadzenie z zagranicy. Zwykle – wbrew pozorom – nie polega to jednak na osobistym lub za pośrednictwem wyspecjalizowanej firmy ściągnięciu do Polski wybranego auta, ale na poszukiwaniu “okazji” w postaci już wcześniej sprowadzonego pojazdu. Niestety, droga ta choć wydaje się interesująca, to w rzeczywistości okazuje się nie najlepsza, na kupującego bowiem czeka wiele pułapek. Pierwszą z nich są koszty rejestracji sprowadzonego auta, które wielokrotnie przewyższają kwoty potrzebne do przerejestrowania samochodu już w krajowym rejestrze figurującego. Kolejną jest to, że tak zwane okazje polegają zwykle na wprowadzaniu do sprzedaży przez handlarzy aut, które przed sprowadzeniem były w bardzo złym stanie technicznym – często bywają to samochody na przykład po powodzi, albo wręcz przywiezione w częściach do krajowego warsztatu, gdzie następnie mechanik z dwóch lub trzeb podobnych egzemplarzy tego samego modelu składa jeden. Taki samochód – choć pozornie jego cena wydaje się bardzo atrakcyjna – może przysporzyć właścicielowi w przyszłości wielu problemów. Auta takie są awaryjne i stwarzają olbrzymie zagrożenie na drodze. Dlatego też optymalnym rozwiązaniem wydaje się kupno samochodu od kogoś znajomego. Najczęściej bowiem lepiej lub gorzej orientujemy się w jego stanie technicznym, poza tym sprzedającemu jest zwyczajnie głupio “wciskać nam kit”. W dzisiejszych czasach stosunkowo łatwo jest już trafić na auto, które zostało kupione w autoryzowanym polskim salonie i przez cały czas tam również było serwisowane. Warto poszukać takiego pojazdu, bo dzięki temu będziemy mogli bez większego ryzyka cieszyć się jego użytkowaniem jeszcze przez długi czas.

Nie daj się nabrać

pobrane (3)Jednym z najczęściej popełnianych błędów podczas zakupu używanego samochodu, jest nieostrożne “łapanie okazji”. A tych nie brakuje. Znalezienie ciekawego, dobrze wyposażonego i dobrze wyglądającego auta, za okazyjną cenę wbrew pozorom wcale nie jest trudne. Pojawia się jednak pytanie: “czy warto?”. Złotą zasadą jest, aby podczas poszukiwania używanego pojazdu nie zwracać specjalnej uwagi na jego kolor, czy bogate wyposażenie dodatkowe, ale przede wszystkim na faktyczny stan techniczny. Warto szukać aut plasujących się w środkowym przedziale cenowym swojego segmentu i wieku. To najlepszy sposób, bo przecież logika i rzeczywistość pokazują, że to, co dobre, po prostu musi kosztować – z drugiej jednak strony nie warto płacić za coś więcej niż jest warte.

Tak zwane okazje, to najczęściej samochody w fatalnym stanie technicznym, składane z dwóch lub trzech aut, “bite” czyli powypadkowe, bardzo awaryjne, albo nawet – co jest najgorsze – kradzione! Żadna z tych cech nie przysłuży się w przyszłości kupującemu…

Dlatego też planując zakup używanego samochodu nie daj się nabrać – zbyt niska cena może być sygnałem, że właściciel ma z autem jakieś kłopoty i licząc na naiwność potencjalnych kupujących chce się go po prostu jak najszybciej pozbyć. Warto więc pamiętać, że w dłuższej perspektywie lepiej zapłacić więcej, ale za to tylko na samym początku, niż zapłacić mniej, ale za to systematycznie wydawać gotówkę na kolejne części i remonty.

Co trzeba koniecznie zrobić po zakupie używanego auta?

pobrane (4)Kiedy kupujemy używany samochód możemy być pewnie, że sprzedawca będzie zachwalał jego zalety. Czasem celowo, czasem zupełnie nieświadomie, ale jednak zazwyczaj wprowadzi nas w błąd odnośnie stanu technicznego auta. Pomijając już kwestie typowych oszustw, jak gruba warstwa szpachli pod lakierem w “niebitym” pojeździe, czy cofnięty – lub co gorsza “przekręcony” – licznik, najczęściej dotychczasowy właściciel po prostu nie do końca zdaje sobie sprawę z liczby napraw, których trzeba będzie dokonać. Dlatego też niezależnie od wszelkich zapewnień sprzedawcy, warto trzymać się pewnych “żelaznych punktów”, czyli czynności, które należy przeprowadzić natychmiast po zakupie używanego samochodu. Zakładając, że auto nie wymaga żadnego “poważniejszego” remontu, na który byliśmy z góry przygotowani, trzeba zawsze pamiętać o wymianie wszystkich płynów oraz filtrów.

Regułą także powinno być co najmniej dokładne sprawdzenie, a najlepiej wymiana rozrządu, który jest wyjątkowo newralgicznym punktem każdego samochodu – jego awaria może nie tylko skutecznie unieruchomić auto w najmniej oczekiwanym momencie, ale także solidnie “dać po kieszeni” właścicielowi. Niezbędna także będzie pełna diagnostyka układu hamulcowego, bo przecież od niego zależy bezpieczeństwo zarówno nasze, jak i innych uczestników ruchu drogowego! Dopiero po dokonaniu wszystkich tych czynności możemy spokojnie – z czystym sumieniem i pełnym zadowoleniem – rozpocząć codzienne użytkowanie naszego świeżego nabytku.

Zasada ograniczonego zaufania

images (7)Zasada ograniczonego zaufania sprawdza się nie tylko na drodze. Chociaż definiują ją przepisy o ruchu drogowym, to warto zastosować się do niej także podczas zakupu używanego samochodu. W największym uproszczeniu mówiąc – zasada ograniczonego zaufania obowiązująca wszystkich kierowców nakazuje im pamiętać, że nie są jedynymi uczestnikami ruchu drogowego i nie mogą przyjmować za pewnik tego, że wszyscy inni uczestnicy ślepo stosują się do przepisów. Rozciągając tę definicję na przypadek kupna auta, można uznać, że nie każdy sprzedawca uczciwie podchodzi do transakcji. Oczywiście każdy, kto chce coś sprzedać, będzie zachwalał swój towar i nie inaczej jest w tej sytuacji. Na porządku dziennym jednak jest ukrywanie faktycznego przebiegu i stanu technicznego pojazdu. Dlatego też, zamiast kierować się przy podejmowaniu decyzji wyłącznie pierwszymi wrażeniami i zapewnieniami sprzedawcy, warto dokładnie sprawdzić kupowany samochód. Jedną z najprostszych i zarazem najskuteczniejszych metod jest wybranie się przed ostatecznym podpisaniem umowy kupna – sprzedaży i wypłatą pieniędzy na stację diagnostyczną.

Jeśli właściciel auta się na to nie zgodzi lub będzie próbował nas odwieść od tej decyzji, to nie ma się na czym zastanawiać i trzeba natychmiast zrezygnować z zakupu. Jeśli jednak nie będzie protestował, to najlepiej jest wybrać się do warsztatu który jest nam dobrze znany. Możemy wtedy mieć pewność, że mechanicy – za niewielką opłatą – dokładnie sprawdzą w jakim stanie jest auto, często także podpowiedzą jaka jest jego rzeczywista wartość rynkowa. Uzbrojeni w taką wiedzę, możemy spokojnie podjąć decyzję o kupnie. Lub też powiedzieć sprzedawcy “do widzenia”.

Giełdy czar

images (8)Prawda jest brutalna: kupno używanego pojazdu na giełdzie samochodowej, to zabawa dla całkowitych desperatów. Jeśli można mówić o ryzyku podczas zakupu, to właśnie tu występuje największe. W czasach, kiedy autoryzowane salony prowadzą sprzedaż aut “z drugiej ręki”, autokomisy można znaleźć na niemal każdym kroku, a liczne serwisy ogłoszeniowe są na wyciągnięcie ręki – instytucja giełdy samochodowej zaczyna powoli być skazana na wymarcie. Dziś – pomijając nieliczne wyjątki – spotkać tu możemy tylko handlarzy, którzy często sprzedają auta w fatalnym stanie technicznym, sprowadzane z krajów, gdzie nie zostałyby już nawet dopuszczone do ruchu. Oczywiście większość z oferowanych pojazdów będzie zachwalana jako “niebite”, “do jazdy”, “w idealnej kondycji”. Na pierwszy rzut oka pewnie także nie będą wzbudzać większych podejrzeń. A jednak to na giełdzie właśnie najłatwiej jest trafić na typowe “składaki”, auta byle jak i na szybko doprowadzone do “porządku” po wypadkach, czy z pracowicie cofniętym licznikiem przebiegu.

Rzadko również można tu znaleźć prawdziwe “okazje”. Dlatego też dla własnego bezpieczeństwa i satysfakcji – zamiast tracić wolny weekend na wycieczkę na giełdę samochodową – lepiej jest ten sam czas przeznaczyć na zapoznanie się z ofertą okolicznych autokomisów i dokładne przejrzenie ogłoszeń motoryzacyjnych. Dzięki temu mamy szansę znaleźć pojazd, który rzeczywiście spełni nasze wymagania, zarówno co do wyglądu, jak i funkcjonalności, oraz oczywiście ceny. A przy tym będzie w akceptowalnym stanie technicznym.