Nie takie straszne zakręty, jak je malują…

images (2)Jednym z podstawowych i towarzyszących wynalazkowi samochodu niemal od początku problemów jest niebezpieczeństwo wypadnięcia z toru jazdy podczas pokonywania zakrętu. Zależnie od prędkości, stanu opon, rodzaju napędu, a przede wszystkim umiejętności kierowcy, ryzyko to jest mniejsze lub większe – ale jest. Dlatego też konstruktorzy aut od dawna starają się wprowadzić do powszechnego użytku system pozwalający zminimalizować lub całkowicie je wyeliminować. Jednym z takich rozwiązań jest ESP, czyli “elektroniczny program stabilizacji” (ang. Electronic Stability Program). W teorii jego działanie jest banalnie proste. Jest to bowiem mechanizm, który dzięki nieustannej kontroli parametrów jazdy i pokonywanej trasy potrafi w przypadku pojawienia się minimalnej nad- lub podsterowności pojazdu na zakręcie odpowiednio przyhamować wybrane koła, lub też zmienić obroty silnika. Dzięki temu system ten jest w stanie nie tylko bezpośrednio zwiększyć bezpieczeństwo jazdy, ale nawet do pewnego stopnia skorygować błędy kierowcy podczas pokonywania zakrętów. Do swojego działania ESP wykorzystuje elementy systemów ABS i ASR.

Warto jednak pamiętać, że choć system ESP znacząco zwiększa bezpieczeństwo jazdy i ułatwia prowadzenie pojazdu – szczególnie w sytuacjach “kryzysowych” – to nie jest stosowany w sporcie samochodowym, ponieważ nie tylko znacznie ogranicza prędkości, z jakimi można pokonywać zakręty, ale także uniemożliwia na przykład przejście zakrętu za pomocą kontrolowanego przez kierowcę poślizgu. A ponieważ taka możliwość nawet w typowej miejskiej jeździe bywa bardzo przydatna, to systemy typu ESP przeważnie można wyłączyć jednym przyciskiem i tylko od kierowcy zależy, czy będzie je stosował, czy też będzie polegać na własnym instynkcie i umiejętnościach.

Leave a Reply